06-11-2007, 10:43 PM
żołądkowa... wspomnienia, jeszcze z czasów liceum. po zakończeniu pewnej szkolnej dyskoteki (hehehe), na której ten szit lał się strumieniami, z paroma osobami zachciało mi się kontynuować imprezę... no i jakiś czas później witając się "na niedźwiedzia" z koleżanką w sklepie monopolowym, przewróciłem się (razem z nią) na szklaną gablotkę z alkoholami... efekt: policja, wizyta na komendzie, dmuchanie w balonik, odwózka w radiowozie do domu, powiadomienie szkoły o całej sytuacji i co najgorsze - spłacanie tej cholernej szklanej gablotki razem z zawartością (a było tam tego trochę...) z mojego nędznego kieszonkowego.
teraz się z tego śmieję, ale wtedy ta sprawa nieźle zszargała mi w szkole reputację
- miałem przejebane u nauczycieli. aha, na jakiś czas zyskałem wtedy w szkole ksywkę Śliwek-Demolek
(Demolition Man jakoś tak wtedy grany był w kinach)
reasumując: chociaż od tego czasu minęło wiele lat, czuję odrazę do tej wódy.
teraz się z tego śmieję, ale wtedy ta sprawa nieźle zszargała mi w szkole reputację
- miałem przejebane u nauczycieli. aha, na jakiś czas zyskałem wtedy w szkole ksywkę Śliwek-Demolek
(Demolition Man jakoś tak wtedy grany był w kinach)reasumując: chociaż od tego czasu minęło wiele lat, czuję odrazę do tej wódy.

