06-06-2007, 01:11 PM
Ramone napisał(a):Niestety z tego co zauważyłem publika nie reagowała na nich zbyt żywiołowo
nie nie, wcale źle pod tym względem nie było, tuż za pierwszymi rzędami gdzie faktycznie nie szło się ruszyć był bardzo bardzo true młyn

EDIT: to może troszkę obszerniej:
Pandemonium - Bar Diana
Rootwater - Bar Diana
Bloodsimple - Bar Diana
Virgin Snatch - dobry, żywiołowy koncert ale szkoda że gitar trzeba się było w zasadzie domyslac, no i jednak w kategorii testamentopodobnego grania to jednak Horrorscope jest póki co duuuużo lepsze, ale ogólnie ok
Behemoth - nie przepadam za tą kapelę, ale widać że setki koncertów jakie dali ostatnio zrobiło swoje, chociaż kreowanie się Nergala na wielce wyluzowanego "Szataniste - rokenrolowca" jest żenujące. Może się mylę, ale wg. mnie to jest kompletnie nieszczere. Ahya, dosyć fajnie dobrali kawałki.
Celtic Frost - pierwsza kapela która naprawdę dobrze zabrzmiała(choć przez pierwsze dwa wałki wokal był ciut za cicho), spodziewałem się setlisty wklejonej przez Ramzesa, więc już z początku bardzo mile się rozczarowałem
A basista Martin Eric Ain to po prostu wcielone ZŁONo i Slayer - bardzo dobry koncert, choć znów nagłosnienie nie było idealne - po prostu było za głośno, tak samo jak na Testamencie na metalmanii. Nie wiem, może mi się wydaje ale te podwieszane kolumny jakoś średnio się sprawdzają :/ dobór kawałków - ok, fajnie że były moje ulubione "Silent scream", "Captor of sin" czy "Die by the sword", ale po pierwsze mogliby grać 10 - 15 minut dłużej, poza tym muza Slayera chyba jednak lepiej by brzmiała w mniejszej sali
KelThuz napisał(a):estem pieprzonym fanatykiem ATARI, zwalczam amigowców od roku 1989. Amigowcy to plaga świata, lewica wśród komputerowców, no i oczywiście skrajne pedalstwo

