06-03-2007, 11:49 AM
Nowa płyta Dream Theater na pierwsze przesłuchania bardzo dobra. Krótko:
In The Presence Of Enemies - obie części zabijają. Na miejscu...
Forsaken - dobry przeboj na singiel. Wpada w ucho, teoszkę może banalny jak na DT, ale ujdzie. Jest OK
Constant Motion - i co z tego ze metalikowy. Dobry metalowy numer, w drugiej częsci nawet ciekawe instrumentalne modzenia
The Dark Eternal Night - bardzo ostry w stylu utworów z ToT. Instrumentalna cyberiada w środku miła dla ucha. Płytowy średniak
Repentance - poza przedłużającym się motywem z ToT utwór bardzo dobry. Wpasowany idealnie w plytę - dla wytchnienia. Końcówka z chorałami i przesterowanym basem po prostu zabija - ciary na plecach
Prophets Of War - tutaj mam dylemat. Podobny utwór był już na Octavarium - czuć wpływy Muse, nawet muzyki popowo-dyskotekowej. Miłe dla ucha - kolejny płytowy średniak, z pewna dawką eksperymentu
The Ministry Of Lost Souls - taki odpowiednik Sacrificied Sons - z początku wydawał mi się przydługi i nudnawy. Przy trzecim słuchaniu wszedł i złamał mi serce - poezja !!!
Płyta jak dla mnie słabsza od SFAM, ale poziom merytoryczny Awake czy 6DOIT dla mnie zachowany. Dobre drimowe wydawnictwo, może nie arcydzieło, ale panowie stanęli na wysokosci zadania.
In The Presence Of Enemies - obie części zabijają. Na miejscu...
Forsaken - dobry przeboj na singiel. Wpada w ucho, teoszkę może banalny jak na DT, ale ujdzie. Jest OK
Constant Motion - i co z tego ze metalikowy. Dobry metalowy numer, w drugiej częsci nawet ciekawe instrumentalne modzenia
The Dark Eternal Night - bardzo ostry w stylu utworów z ToT. Instrumentalna cyberiada w środku miła dla ucha. Płytowy średniak
Repentance - poza przedłużającym się motywem z ToT utwór bardzo dobry. Wpasowany idealnie w plytę - dla wytchnienia. Końcówka z chorałami i przesterowanym basem po prostu zabija - ciary na plecach
Prophets Of War - tutaj mam dylemat. Podobny utwór był już na Octavarium - czuć wpływy Muse, nawet muzyki popowo-dyskotekowej. Miłe dla ucha - kolejny płytowy średniak, z pewna dawką eksperymentu
The Ministry Of Lost Souls - taki odpowiednik Sacrificied Sons - z początku wydawał mi się przydługi i nudnawy. Przy trzecim słuchaniu wszedł i złamał mi serce - poezja !!!
Płyta jak dla mnie słabsza od SFAM, ale poziom merytoryczny Awake czy 6DOIT dla mnie zachowany. Dobre drimowe wydawnictwo, może nie arcydzieło, ale panowie stanęli na wysokosci zadania.

