06-11-2008, 10:10 PM
Dzisiaj rozpocząłem organizacje mojej osiemnastki. Właśnie wróciłem z lasu oddalonego od miasta jakieś 4km, gdzie zaniosłem jeden po drugim 2 fotele, które ktos łaskawie zostawił mi pod śmietnikiem. Są w zajebistym stanie. W jednym tylko kółko połamane, ale na trawie nie zrobi to nikomu różnicy. Będę powoli acz skutecznie uzupełniał umeblowanie mego siedliszcza imprezy. Sie troche upociłem, ale wiem że warto. Miejsce to totalna dzicz, co raz jak tam przychodzę to widzę albo zająca, albo sarnę, tudzież innego bażanta. Komary tam to niestety zmora, ale słyszałem o siakichś dymaczach, co to sprzedają z myślą o grillowaniu i one może załatwią w pewnym stopniu sprawę. Póki co to moje najbliższe plany na wakacje.
[inwizobol mołd]Jam jest siewcą uśmiechów, a mordy smutne mem gruntem ornym, na którem krzak bananowca owocem nie skąpi[/inwizobol mołd]

