10-11-2004, 04:44 PM
Tasiorro napisał(a):Pytanie do tych ktorzy Floydow znaja : Wolicie okres Watersowski czy "PoWatersowski"? Bo ja jakos nie moge sie za bardzo okreslicI Waters, i Gilmour wnieśli do tego zespołu coś od siebie, coś bardzo ważnego. Podobnie jak Wy traktuję dorobek PF jako całość - całość fantastyczną. Przykłady, które podałeś są idealne - w okresie kiedy obaj ci wokaliści byli w zespole cały czas działo się coś wielkiego. Zarówno Gilmour jak i Waters mieli wkład w kawał muzyki, który jak dla mnie jest absolutną klasyką. Nie pamiętam już kto tu napisał to zdanie, ale zgadzam się - obok Floydów nie można przejść obojętnie.Jasne, ze DSOTM czy The Wall to klasyki i geniusz Watersa (nie tylko jego ofcourse) ale plytki AMLOR czy DB pokazuja ze Gilmour i spola daja rade. Jakos wole traktowac PF jako calosc, choc podzialu nie da sie uniknac.
Ehh szkoda ze nie bedzie mi raczej juz dane zobaczyc Floydow Live...
Co do koncertu, to byłbym w stanie dać wszystkie pieniądze i wszystko co mam, żeby tylko móc ich zobaczyć na żywo.
Swoją drogą teraz zabieram się za Anathemę, która podobno mocno wzoruje się na PF, słyszałem , że określa się ich "Pink Floyd metalu". Tasiorro, zauważyłem, że Ty ich słuchasz. To zdanie przesadzone, czy prawdziwe? Ja przesłuchałem na razie jeden ich kawałek - "Fragile Dreams" i słuchałem go non stop przez ponad godzinę. Zrobił na mnie wrażenie i chcę więcej :]


Jasne, ze DSOTM czy The Wall to klasyki i geniusz Watersa (nie tylko jego ofcourse) ale plytki AMLOR czy DB pokazuja ze Gilmour i spola daja rade. Jakos wole traktowac PF jako calosc, choc podzialu nie da sie uniknac. 