11-05-2005, 10:24 PM
Jeden mój znajomy się w capoeire bawi. Ostatnio zaliczył kontuzję. Odwalał jakieś dzikie numery do spóły z trenerem. No i coś im tam przy którymś salcie nie wyszło i koleś wylądował na ziemi uderzając łokciem, a trener spadł na niego.i Tym sposobem chłopak zaliczył złamanie ręki w 3 miejscach z jakimś przemieszczeniem chyba. Co nie zmienia faktu że bardzo efektowana rzecz to jest. Miałem okazję widzieć kilka treningów i to co ludzie tam wyczyniają naprawdę robi wrażenie.
"Marysia mała pierdolca miała, pierdolca jasnego jak śnieg.
Gdziekolwiek biegła Marysia mała, pierdolec rozsadzał jej łeb..."
Gdziekolwiek biegła Marysia mała, pierdolec rozsadzał jej łeb..."


