10-10-2004, 11:41 AM
Ostatnio zabrałem się z przymusu za "Cierpienia młodego Wertera", ale tu mamy do czynienia chyba z cierpieniem czytelnika. Po 70 stronach zrezygnowałem, dalej się nie dało. Za to chwyciłem w ręce "Tkacza Iluzji" Ewy Białołęckiej i teraz jestem zadowolony. :]

