10-10-2004, 09:12 AM
Krolik napisał(a):No jakze mógłby istnieć ten dział, bez Glena Bentona i jego wesołej kompani bluźniących grajków...Jak dla mnie miszcze z nich nieprzecietne, prawie dorównują talentem Morbidom...Ich najnowsza płytka (Scars of the crucifix) jest doskonałym lekarstwem dla ucha po latach muzycznej impotencji...
hock: To ta płyta jest dobra ?
hock: No dobra niech bedzie, nie znam się

"Amon: Feasting the Beast", "Deicide", "Legion", reszty nie zauważam... no może jeszcze "Był sobie raz krzyżyk"
'.' DCLXVI .'.


Jak dla mnie miszcze z nich nieprzecietne, prawie dorównują talentem Morbidom...Ich najnowsza płytka (Scars of the crucifix) jest doskonałym lekarstwem dla ucha po latach muzycznej impotencji...