01-19-2007, 08:06 PM
Od jakiś dwóch tygodni napadła mnie istna testamentomania - postanowiłem sobie odświeżyć zespół i uzupełnić braki (a sporo ich było... co więcej... ciągle są nie małe). Na ten moment znam pierwsze 4 albumy + okrzyczany "The Gathering" + los retrospektywnos albumos el kompilacjos czyli "First Strike Still Deadly".
Na ten moment bezapelacyjnie moimi numerami jeden są: debiut oraz "The New Order". Chociaż nie znam wszystkich albumów bardzo wątpię aby to się zmieniło (kiedy je poznam
). "PWYP" oraz "SoB" są jakieś z lekka niemrwe i nijakie. Nie słuchałem ich wiele, ale wrażenia największego nie zrobiły na mnie więc nie powracałem do nich zbyt często. "The Gathering" jest rzeczywiście solidny ale do "The Legacy" oraz "TNO" startu nie ma. Dla mnie największym plusem płyty jest bardziej wyrazisty i charakterystyczny wokal Chuck'a. Poza... growlami, które czasami wszystko psują (np. w "True Believer"). No i album brzmi trochę jak zbita masa - nie to co dwie pierwsze płyty. "FSSD" udany. Mogę to powiedzieć choć nie lubię zbytnio różnych re-recordów. Najważniejsze, ze kawałki nie zostały popsute.
Na ten moment bezapelacyjnie moimi numerami jeden są: debiut oraz "The New Order". Chociaż nie znam wszystkich albumów bardzo wątpię aby to się zmieniło (kiedy je poznam
). "PWYP" oraz "SoB" są jakieś z lekka niemrwe i nijakie. Nie słuchałem ich wiele, ale wrażenia największego nie zrobiły na mnie więc nie powracałem do nich zbyt często. "The Gathering" jest rzeczywiście solidny ale do "The Legacy" oraz "TNO" startu nie ma. Dla mnie największym plusem płyty jest bardziej wyrazisty i charakterystyczny wokal Chuck'a. Poza... growlami, które czasami wszystko psują (np. w "True Believer"). No i album brzmi trochę jak zbita masa - nie to co dwie pierwsze płyty. "FSSD" udany. Mogę to powiedzieć choć nie lubię zbytnio różnych re-recordów. Najważniejsze, ze kawałki nie zostały popsute.

