12-17-2006, 03:18 PM
KISIEL napisał(a):normalnie bez komentarza rozjebales mnie tymDżemik napisał(a):Absolutnie oczywistym jest, ze Chuck nigdy nie byl dobrym wokalista
Dżemik napisał(a):ale Schuldiner jest tylko 'niezly'
Wydawało mi się, że jak coś jest nie-złe, to jest dobre. No ale niewaga.
Kisiel... JESTES ZAJEBISTY!Cytat:Dżemik napisał(a):Chodzi o to, ze takich grajkow jak on bylo, jest i bedzie wielu.
Zgadza się. Teraz to już pewnie w 60% zespołów metalowych na świecie są wzorowi grajkowie (dobrzy technicznie). Ale to nie oznacza, że Chuck był pozbawiony dobrej techniki.
Dżemik napisał(a):Tak. Co w tym dziwnego? Na jakiej innej podstawie mam wyglaszac swoje opinie? Uwierz mi- sluchalem Death wystarczajaco duzo. Przez kilka ladnych lat dawalem Schuldinerowi & Co. kolejne szanse, coby mogl mnie facet do siebie przekonac. Dobrymi wokalistami moga byc Sayer, Townsend, Akerfeldt, czy nawet Benton
No i tu jest odwieczny problem komentowania poziomu wokalnego danego muzyka. Jeśli mielibyśmy wypowiadać się na temat wokalu Schuldiner'a tylko na podstawie przesłuchania dyskografii Death'u, to fakt faktem, że nawet w surowszej muzyce death metalowej znajdziemy lepszych wokalistów (ale nie Bentona, korwa Surprised). Kiedy usłyszałem "Painkiller'a" w jego wokalnym wykonaniu, to pozytywnie mnie zaskoczył. Summa summarum - możliwe, że Charles był dobrym wokalistą, ale nie możemy go przekreślać, tylko ze względu na to, co zaprezentował w twórczości swojego zespołu. Inny typ wokalu tam by nie pasował...
geniusz kurwa geniusz ja pierdole
koles, rządzisz!! piszesz recki dla jakichs powaznych zinow? nie? to z Twoim geniuszem najwyzszy czas zaczac

