10-03-2004, 09:15 PM
"Przyszłość", gott, jak to zabrzmiało ;]
Wiesz, przyszłość rysuje się dla większości artystów tak, że nie mogą swoich talentów traktować jako główne źródło zarobku, ba - to nawet lepiej... Nie wyobrażam sobie, bym musiała postanawiać, że jeżeli nie zrobię dziś tylu a tylu prac, to nie będę miała co do gęby włożyć... W sztuce szufladowej wspaniałe jest właśnie to, że tworzysz dla siebie, dla uzewnętrznienia myśli, emocji, uczuć, nie dla kogoś, nie dla pieniędzy - dla siebie.
No owszem, jeżeli jesteś wybitną jednostką, którą w dordze wyjątku docenią za życia, to może i się utrzymasz z własnej twórczości, dla reszty niestety (?) pozostaje pocieszenie w postaci przysłowia "artysta głodny to artysta płodny"
Wiesz, przyszłość rysuje się dla większości artystów tak, że nie mogą swoich talentów traktować jako główne źródło zarobku, ba - to nawet lepiej... Nie wyobrażam sobie, bym musiała postanawiać, że jeżeli nie zrobię dziś tylu a tylu prac, to nie będę miała co do gęby włożyć... W sztuce szufladowej wspaniałe jest właśnie to, że tworzysz dla siebie, dla uzewnętrznienia myśli, emocji, uczuć, nie dla kogoś, nie dla pieniędzy - dla siebie.
No owszem, jeżeli jesteś wybitną jednostką, którą w dordze wyjątku docenią za życia, to może i się utrzymasz z własnej twórczości, dla reszty niestety (?) pozostaje pocieszenie w postaci przysłowia "artysta głodny to artysta płodny"
