11-12-2006, 09:13 PM
Przeca wszyscy wiedzą, że na pierwszych płytkach, tak od "SNM" poprzez "HA" (+ EPka "HtC") aż do "RiB" Slayer to tylko napierdalać-napierdalać-napierdalać, wysokie prędkości i pociąg niszczcący wszystko na swojej drodze. "South of Heaven" to już sporo zwolnień, ślamazarności (jak na Slayera
) - więcej urozmaiceń. Nie wiem co tu się ludzie rzucają.
) - więcej urozmaiceń. Nie wiem co tu się ludzie rzucają.

