10-23-2006, 08:58 AM
CI slyszalem jak do tej pory tylko raz (i to pare miesiecy temu), wiec szczegolowej analizy tego albumu nie przeprowadze. Musze jednak stwierdzic, ze najnowszy krazek Slayera mocno mnie rozczarowal. Niby jest fajnie, Lombardo wrocil, Araya drze ryja, King mietoli wajche, ale troche brakuje mi w tym wszystkim szatana. Do tego sposob w jaki Tom wypluwa sylaby przywodzi mi na mysl... rap. Niby spiewal juz w ten sposob wczesniej, ale na tym albumie jest to jakos bardziej widoczne i dokuczliwe.
Ale to tylko opinia pre-alfa. Musze sie zaopatrzyc w ta plytke i jeszcze kilka/kilkanascie razy ja przesluchac.
Ale to tylko opinia pre-alfa. Musze sie zaopatrzyc w ta plytke i jeszcze kilka/kilkanascie razy ja przesluchac.

