09-21-2006, 08:55 AM
Zajebisty elaboracik, franek. niestety argumenty nie na temat i generalnie o chuj potłuc.
Nie pisałem ani słowa o muzyce Nirvany i jej znaczeniu ikonologicznym, temat tez nie brzmi "Nirvana" tylko "Kurt Cobain" i o jego osobie była moja wypowiedź. Uważam że był zajebistym cieniasem, typem z rozdaju "jak nie mam problemów to se dosram parę", pierdolnął se z remingtona w ryj i po ptaszku. No big deal.
A że przy tym miał odrobinę talentu, charyzmę, wyciagnięty sweteri nieumyte włosy - co trafiało wtedy i długo pewnie jeszcze będzie trafiac do rozhisteryzowanych trzynastolatek z miliardem kompleksów i dwoma miliardami pryszczy - nie mój biznes, do mnie nie trafiał nigdy.
Nie pisałem ani słowa o muzyce Nirvany i jej znaczeniu ikonologicznym, temat tez nie brzmi "Nirvana" tylko "Kurt Cobain" i o jego osobie była moja wypowiedź. Uważam że był zajebistym cieniasem, typem z rozdaju "jak nie mam problemów to se dosram parę", pierdolnął se z remingtona w ryj i po ptaszku. No big deal.
A że przy tym miał odrobinę talentu, charyzmę, wyciagnięty sweteri nieumyte włosy - co trafiało wtedy i długo pewnie jeszcze będzie trafiac do rozhisteryzowanych trzynastolatek z miliardem kompleksów i dwoma miliardami pryszczy - nie mój biznes, do mnie nie trafiał nigdy.


