11-14-2005, 03:12 PM
bardzo dobra reakcja ,innej nie moze byc 8).Ta plyta to prawdziwa magia zakleta w muzyce. Wokale zmiataja ! Najlepsze jakie Warrel nagral.
Czepiacie się mp3. Niestety rozczaruje Was. Miałam okazję przesłuchać płytki "Dreaming Neon Black".
Vomitor napisał(a):Ja przed chwilą zostałem rozpierdolony przez Dreaming Neon Black... po kilku przesłuchaniach wreszcie mi ta płyta weszła i... ja pierdolę... zniszczyła mnie na każdym kroku od klimatu poczynając na wokalach.. czosnek na czymkolwiek kończąc.. włos jeży się na całym ciele.. penis twardnieje melancholijnie oddając wystrzał gdzieś średnio jeden raz na 3-4 minuty... otoczka.. "mroczna", przygnębiająca.. atmosfera wgniatają człowieka w fotel niszcząc wszystkie pseudopoetyckomrocznonastrojowe pozycje których autorzy silą się na za"mroczenie" swej twórczości.. DNB zmiata ich jednym pierdem. Dzieło genialne pod każdym względem, zresztą nie jedyne w dyskografi Nevermore.Pieknie,pieknie panie vomit ,ale zapodaj pan sobie "Dead Heart in a Dead World"-z calym szacunkiem dla DNB(bo to cudowna płyta) ale przy DHiaDW twoj penis bedzie się prężył od pierwszego riffu do samego pieprzonego końca.
Kurna.. musiałem się tu pospuszczać... Ale jeszcze teraz jestem podjarany klimatem tej płyty... wreszcie do mnie dotarła muzyka na niej zawarta, po to by mnie poprostu powalić.. zresztą jak zawsze w przypadku twórczości Warrela i spółki...
Nevermore napisał(a):DNB(9.6/10)>DHIADW(8.1/10) choc i tak TGE(9.8/10)>DNB(9.6/10) IMONo dobra,ja nie będę tu sciemniał ,ze jestem "dlugoletnim" fanem Nevermore,przyznam się (bez bicia) ze ich muzykę dzięki uporowi kumpla poznałem całkiem niedawno.Wczesniej i owszem,slyszałem Sanctuary,ale nie powiem zeby ich muza wywoływała u mnie jakies megadoznania,podobnie jak usłyszana kiedyś tam "jedynka" N(widocznie do ich muzyki trzeba "dojrzeć").Niewazne.W kazdym razie od jakiegoś czasu jestem wciąz na etapie poznawania tego zespołu.Początkowo uważałem TGE za najlepszą ich pozycję,potem jednak zwaliło mnie z nóg DNB,ale ostatnie dni sprawily ,ze zakochalem sie własnie DHIADW.Myślę ze musi minąc troche czasu zanim będę mógł z całą stanowczoscią powiedzieć która z ich płyt jest zdecydowanie najlepsza.Na razie zapodaje z odtwarzacza DHIADW...Dziś po raz 4-ty...
Chociaż, z drugiej strony wyznać muszę, że jak dotąd nie przesłuchałem jeszcze N i PoE, z pozostałych zaś "zrozumiałem muzycznie" narazie tylko DNB, EoR, TGE.
Ambivalent napisał(a):"Wadą" DHIADW jest mala spojnosc materialu, za duzo ballad a za malo kopa w morde.
- muszę się troszkę z Tobą zgodzić: materiał na "DHiaDW" jest nieco delikatniejszy w porównaniu z innymi albumami... ale to co? Ale, że jest niespójny? Hahaha... tam są TYLKO BRADZO DOBRE numery...
Ambivalent napisał(a):...a taki "Believe In Nothing" nawet pod sredni podchodzi i imo nie pasuje do plyty.
. Ja zawsze wykazywałem jakąś bliżej niezidentyfikowaną i niewytłumaczalną miłość do "DHiaDW"... szczerze to nie mam argumentów
. Albo... wszystkie kawałki z tego wydawnictwa podobają mi się jednakowo
.
Scully napisał(a):a właśnie, kto pamięta stare Sanctuary? "Into The Mirror Black" miała niesamowity, ciasny i duszny klimat, bardzo chętnie do tej płyty wracam, choć nie jest tak znana jak dokonania Nevermore, 9/10
. Musze w koncu kupic to na plycie bo moja kaseta sie coraz bardziej zjezdza a pierwszej mlodosci to nie jest.
.
hock: