-
seelenleib - 06-19-2005
przyszedl koles z miasta na wiejska dyskoteke, poszedl do baru, napil sie jednego drugiegi i mysli sobie ze chetnie by zatanczyl...
wypatrzyl ladna dziewczyne, podchodzi i pyta:
"zatanczysz?"
"nie hulom"
no trudno, mysli. znalazl nastepna i pyta:
"zatanczysz?"
"nie hulom"
kurcze, a co tam sprobuje... podchodzi do kolejnej
"zahulosz?"
"z burakami nie tancze"
-
Tomash - 06-19-2005
staaare. ale dobre
-
kethy - 06-19-2005
Nie chce mi się czytać całego działu. Leń dzisiaj jestem... Raczej nie ma tu jeszcze tego, co chcę napisać (trochę głupkowate, ale wszyscy się tarzają po usłyszeniu - w wersji rosyjskiej brzmi lepiej

).
Żyli sobie baba i dziad. Pewnego dnia kupili sobie dom. I tu pojawił się problem. Nie wiedzieli jak go nazwać. Baba mówi do dziada:
- Idź na rynek. Pierwsze słowo jakie usłyszysz będzie nową nazwą naszego domu.
Poszedł. Słyszy:
- Majtki! Majtki... Kupujcie bieliznę tylko u mnie...
Wrócił do domu. Baba i dziad nazwali swój dom 'Majtki'. Niewiele później kupili sobie psa. I pojawił się nowy problem. Jak go nazwać? Poszedł więc dziad na rynek i słyszy:
- Jaja, świeże jaja...
Nazwali psa jaja.
Przychodzą goście. Baba mówi:
- Wchodźcie do moich majtek, moje jaja nie gryzą...
-
ReTuRn - 06-19-2005
Tak naciagany, ze dziw, iz nie pekl
-
Wars - 06-19-2005
ReTuRn napisał(a):Tak naciagany, ze dziw, iz nie pekl 
Dokładnie

To samo sobie pomyślałem
-
Flying Corpse - 06-19-2005
kethy napisał(a):[...]Baba mówi:
- Wchodźcie do moich majtek, moje jaja nie gryzą...[...]
Jakaś dziwna ta baba...
-
Beast King - 06-19-2005
Znam podobny.
Idzie zakonnica ulicą i usłyszała jak ktoś krzyknął "o, kur.wa" Idzie do księdza i pyta się go:
-Proszę księdza, co to jest kur.wa?
Zakłopotany ksiądz nie wie co powiedzieć:
-To znaczy "zakonnica", siostro.
Nastepnego dnia zakonnica usłyszała jak ktoś mówi do kogoś "ty chuju". Idzie do księdza:
-Prosze księdza, a co to jest chuj?
-Hm, to jest... eee... człowiek.
Naspnego dnia zakonnica znowu była na ulicy i usłyszała kolejne ciekawe słówko: "pizda"
-Proszę księdza, a co to pizda?
-Czolo, siostro, czoło.
Następnego dnia zakonnica jedzie tramwajem. Tłok, gorąco, duszno. Zakonnica wyciera czoło i wzdycha:
-Ale mi się pizda spociła...
Ludzie zaczeli się na nią gapić, zdziwona dodaje:
-Co się chuje patrzycie, kurwy nigdy nie widzieliście?
-
Lech - 06-19-2005
dobre, dobre
-
Beast King - 06-20-2005
Na lekcji pani wzywa Jasia do odpowiedzi, a od do niej:
-Spierdalaj ty głupia kurwo, bo ci przypierdolę.
Pani w szoku. Zapłakana poszła do dyrektora i przedstawia sytuację. Dyrektor dopytuję się:
-Ten Jasio to taki chudy, rudy...?
-Dokładnie ten!
-O, on to potrafi przypierdolić...
-
Beast King - 06-20-2005
Ordynator robi obchód w szpitalu psychiatrycznym i nagle słyszy jakieś nieludzkie wrzaski. Pędzi tam, skąd dobiegają, wpada do pokoju i widzi na środku pomieszczenia kupę wariatów - lezą sobie jeden na drugim aż pod sufit.
-Co tu się dzieje do cholery ciężkiej?! Co to za wrzaski?!
Wyskakuje przed niego jeden wariat, salutuje i mówi:
-Posłusznie melduję, panie ordynatorze, że budujemy stos atomowy!
-To po cholerę te wrzaski?!
-Melduję posłusznie, że to ten na dole się tak drze bo mu jądra rozbijają...
-
Ola - 07-12-2005
Był sobie Jasiu, który bardzo lubił chodzić do cyrku.
Pewnego więc razu, kiedy to do miasta przyjechał cyrk, Jasiu, z zadowoloną minką, oczywiście się wybrał.
W cyrku pracował niejaki clown szyderca, który wziął Jasia na arenę i zaczął z niego szydzić:
- Jasiu, czy nie jesteś przypadkiem głową krowy?
- Nie.
- A może jesteś zadkiem krowy?
Ludzie zaczynają się śmiać, speszony Jasio odpowiada
- Nie.
Zaczyna płakać, biegnie do domu.
Poskarżył się mamie, na co ona odpowiedziała:
- Ty się Jasieńku nie martw, zadzwonimy do wujka, Mistrza Ciętej Riposty, i on nam na to coś zaradzi.
Jak powiedzieli, tak zrobili.
Następnego dnia Jasio wybrał się z wujkiem, Mistrzem Ciętej Riposty, do cyrku.
Clown szyderca ponownie wypowiedział swoją kwestię:
- Jasiu, nie jesteś przypadkiem zadkiem krowy?
Jasio milczy, ludzie się śmieją.
Jasio patrzy na swojego wujka.
A wujek, Mistrz Ciętej Riposty, mówi do clowna:
- Spierdalaj.

-
Aeroth - 07-12-2005
ale zjebałaś! w normalnej wersji ten kawał opowiada się jakies 10 minut! :] Wtedy dopiero jest fajny, to budowanie napięcia by na koncu uslyszeć zwykle "SPIERDALAJ" ;]
-
Pearl - 07-12-2005
Być może mam specyficzne poczucie humoru, ale kompletnie mnie to nie rozśmieszyło... Ba... Nawet się nie uśmiechnęłam...
-
Aeroth - 07-12-2005
Pearl napisał(a):Być może mam specyficzne poczucie humoru, ale kompletnie mnie to nie rozśmieszyło... Ba... Nawet się nie uśmiechnęłam...
no bo jest źle opowiedziany! :]
-
Pearl - 07-12-2005
Aaaaaa... A kto mi go opowie tak, żeby mnie rozśmieszył?