-
Seena - 05-08-2005
Ja rzuciłam jakoś tak w styczniu, a teraz po papierocha sięgam jedynie gdy z nerwów zaczynają mi się trząść ręce. Na szczęście zdarza się to bardzo, bardzo rzadko, bo w sumie palenie wcale nie sprawia mi przyjemności :?
-
aXe Rose - 05-08-2005
Ja bym już dawno zapalił, ale ta pani z niebieskim avatarkiem urwałaby mi wtedy... nie chcę mówić, CO by mi urwała
-
Krolik - 05-08-2005
Jaram z własnej glupoty od przeszlo 6 lat, gdyż wówczas jako chłopczykowi w
waszym wieku, podobnie jak
wam teraz, brakowało
Mi własnego zdania...
-
Seena - 05-08-2005
aXe: No to ma z Tobą kobita dobrze, bo ja zawsze trafiam na takich, co wypalają po dwie paczki dziennie i o rzucaniu słyszeć nie chcą :?
-
Tuomasss - 05-09-2005
No to ja się przyznam że mi się zdarza zapalić. Na szczęście nie jestem jeszcze nałogowcem i potrafię bez tego żyć. Czasem tylko w knajpie, ze znajomymi na imprezie... Tak to sobei radzę bez... No, chyba, że mnie ktoś częstuję to z grzeczności nie odmawiam

.
-
qsiarz - 05-09-2005
a ja nie pale

ani jednego

zapalilem dawno temu, ale nie smakowalo
-
Lech - 05-09-2005
Krokus napisał(a):Niemądry chłopcze, nie wiesz, że palenie niekorzystnie wpływa na erekcję i aktywność seksualną? Innymi słowy: nie pal, bo ci nie stanie.
no tak wiem, wiem...ale jasna cholera ciezko mi rzucic

w sumie ponad trzy lata to kawalek czasu
-
Axel - 05-09-2005
Nie paliłem, nie pale, nie bede palił, jak jush mam truc swoj ogranizm to wole to robic alkocholem ;] przynajmniej jest po tym faza
-
Emma - 05-09-2005
palilam troche czasu.. a pozniej jakos tak wyszlo ze juz nie ... teraz tylko okazyjnie do piwka ...
oby mi nie wrocilo bo drogie to cholerstwo jak nie wiem :/
-
Kaktus. - 05-09-2005
ostatnio zapalilem na imprezie pierwszego papierosa od czasów gimnazjum
a ogulnie to nie pale prawie wcale no jak sie trafi fajka to tez mozna ale to sie zadko zdarza
-
Lech - 05-09-2005
a co pala szanowne osobistosci jak juz pala?
-
Seena - 05-09-2005
Jak jeszcze paliłam, to były to LM'y

Jeszcze jedna paczka gdzieś mi się tam w szufladzie zachowała na czarną godzinę. A tak to co mi podsuną. Jak tylko ktoś widzi, że mnie zaczyna szlag trafiać, to podsuwa mi pod nos otwartą paczkę ze słowami "zapal sobie". Więc w tej chwili jest to zasada "biorę, co dają" (nawet jeśli mi to kompletnie nie smakuje i na dodatek dusi).
Ale, nigdy nie tknę żadnego mentolowego gówna, bleh...
-
Tuomasss - 05-09-2005
Lech napisał(a):a co pala szanowne osobistosci jak juz pala? 
Tjaa... L&M na ogół, bo dobre, a i cene da się jakos przeżyc. Przy braku funduszy Viceroy'e albo Red&White, ale to syf koszmarny jest :? , wcale mi nie smakują. Od wielkiego dzwona to Lucky Strkie, albo jakieś cygaro
-
Tomash - 05-09-2005
Nigdy!!! fajki to syf... po alkoholu ma się jakąś banie oprzynajmniej a po tym? tylko ból głowy. Moja matka jarała klubowe przez pierwszych 16 lat mojego życia, i to mi wystarczyło, żeby się przekonać jakie fajki są "wspaniałe", w życiu wypaliłem jakieś 4 fajki...
-
Krolik - 05-09-2005
Hmm, od zawsze wierny jestem najbardziej charakterystycznemu produktowi Philipa Morrisa...