-
artem - 09-15-2005
Kołatanie
W ospałych ramionach czasu
Jeszcze jedno westchnienie dedykuje Tobie
Bo Tyś jedyną królową mego serca co w władanie oddałem
Konam w boleści tęsknoty,
Co płaczem anioła śmierci...
W misternych krokach obłąkania
Przykrył moją twarz płaszczem szkarłatnych leków
I podążam białym trybularzem
Gdzie posadzki nie jedną łzę przyjęły na swe łono,
Nie jedno zmartwienie spłodziły w swych najskrytszych snach
Umiłowałem piękno jakie darował Pan
Lecz nigdy nie umiłuję bólu rozstania
co celebrowane przez zastępy szatana
Skonałem?
Źrenice cicho biegną pod ciemnymi powiekami.
Na dnie trumienki tulę płat miniony.
Szmaragdem pachnie jak nocne wołanie.
Tak cicho w pałacu ruszonym powoli,
Ktoś złośliwie skrobie o martwą koronę.
Co jeszcze kryją zamknięte dłonie
Gdzie woń liliowa sączy katatonie
- Gdy wytchnienie imieniem zguby
Trzepoczą czarne skrzydła rozpaczy
Gdy w krainie marzeń darowano nam jeszcze jedną chwilę
Pozwól moim zmysłom upajać się pięknem
Co pobudza me trzewia, serca kołatanie...
Czy pamiętasz te chwilę?
Gdy oddając się rozkoszy zapomnieliśmy o świecie...
Gdy wszelakie nasze zmysły odpłynęły na daleką wodę
By przybić do portu nadziei
I dech z naszych piersi stał się jednością
Człek z człekiem za dłonie tchnienie smutku spina,
Deptając grób pusty, obszyty kadzidłem.
Godzina wybiwszy imię swoje, mija.
Czuję - pomnik mój pachnie szarożółtym mydłem.
Smak brzęczący trwale rani,
Dziewczynka kłos zrywa - radosne milczenie
I nic na skrzepniętym oddechu nie rodzi się wtórnie
Ani w pustce pastwisk, ani w krtani błotnej.
To jedynie milczenie co snem konania jawi się
-
whatsername - 09-15-2005
długie , ale fajne (ciekawe) .... a jak tam pp ? Dajesz coś jeszcze ?
-
artem - 09-18-2005
nie mam totalnie czasu
-
mal - 09-18-2005
Artem, świetne!
A ja oczekuję na zgnojenie

Aż mi wstyd zamieszczać takiego gniota.
Gradient
Wolność się sączy, wyczuwa ją,
decyzja podjęta, nie uświadczy już odwrotu,
swe ciało zanurza w białych kształtach,
wpasowuje je w głębię,
narasta chłód, serce wyrywa się z piersi.
Narzędzie przestępuje klaustrofobiczne ściany
by wtopić się w brunatny odmęt,
smagnąć blade ciało.
Nastaje kres egzystencjalnych chwil,
tu śmierć obiera swój początek,
czas eskapad posępnych garniturów,
pesymistycznych bukietów, trumien sosnowych.
...całokształt pod kurtyną próżności ich uroczej.
-
Nevermore - 09-18-2005
Hetia napisał(a):Jeśli macie coż do mojego wielkokropka lub ich używania w moich wieszach to może zapytajcie MNIEo co w nich chodzi co mają okzywać a nie gdybajcie!! Moje wiersze moja rzecz, ten kto je tu zamieścił i miał tyle odwagi niż ten co komentuje ze nie umie pisać ablo mu sie nie chce zamieścić jego poematu 
"Krew"
Czerwona cieczo,
która wypełniasz
nasze wnętrza
jak bardzo zbędna jesteś nam.
Jak bardzo pragne byś tam została
jak bardzo pragne Ciebie miec
Tak jak nicość sie nie
kończy tak i Ty pozostań tu
tak jak każdy w sobie ma
tak i Ja legalnie chcę ją mieć
nie chcę szukać jej co
nocy, nie chcę łowów
znowu mieć.Chcę żyć za dnia
i cieszyć sie szcześciem tym.
Krew,krwio kochaj i pozwól...
mi żyć napełniaj żyły me
Kamael: edytuj posty!
jaka chujnia
-
goofi - 09-18-2005
Nevermore niestety ma racje, bez obrazy Hetia ale w tym co piszesz nie ma najmniejszego sensu
-
Jałokim - 09-18-2005
jakiem obaczył ten wątek to mi sieprzypomniało co kumpelom rozsyłałem ss-manami na dzień kobiet:
Cytat:Niech to święto babom będzie zajebiste,
By nasze gary były maksymalnie czyste,
By w kuchni utwierdzone łańcuchy
Dawały możliwie swobodne ruchy,
By sięgały do pokoju z telewizorem,
Byście mogły podłożyć pufę przed fotelem,
A my na niej nogi wyciągnąć po dniu ciężkim
Do rąk wziąć piwo i pilot, być po prostu męskim.
Żeby nie przedłużać napisze zwięźle:
Bądźcie nam sługami, a będzie nieźle.
Służcie nam w całej swej pokorze,
A damy wam nowe święto być może.
NAJLEPSIEJSZEGO DROGIE PANIE NASZE (domowe) :*
i TO jest prawdziwna SZTUKA!
-
Morte - 09-21-2005
A tu moje dziełko znalezione w zeszycie od polskiego z ostatniego roku podstawówki(to chyba było 12,13 lat?)

BTW: musiałem być nieźle zrypany jako dziecko
Bóg
Stoi dumnie pochylony
Z idiotycznym uśmiechem na twarzy
Kto dziś będzie zbawiony?
Czy ktoś o tym marzy?
Tłum wyznawców, czarna horda
Zapracowani pragmatycy
Roi się u jego stóp
W narożniku piaskownicy
Czy spadnie z nieba deszcz?
Boskie dary? Słodka manna?
Czy może tłumy zmiażdży
Bez gniewu opadająca
Podeszwa buta?
Młody bóg (lat sześć i pół)
Pan życia i śmierci
Obserwuje mrówki
Napawa się mocą
Nim matka nie zawoła go do domu
-
artem - 09-24-2005
mal niezle

morte faktycznie musiales byc zrypanym dzieckiem

hehe
-
Valhalla - 09-24-2005
a wlasnie to co Morte napisal jest dobre..
-
artem - 09-24-2005
moze komus to zaimponuje kto bawi sie "w satanizm" albo w inne zlo ktore jest przeciwne Bogu

czyli przecietnemu nastolatkowi
-
Valhalla - 09-24-2005
Nie, bo Tobie to sie wydaje zbyt proste :] Nie chodzi o stosunek czlowiek- bog, bardzo ladnie dobrane slowa sa. Nie umiem Ci wytlumaczyc, sama tez pisze wiersze, ale w tym COS jest i to widac. I nie chodzi o przecietnego nastolatka..
-
Yngvild - 11-12-2005
A mnie się podobało. Ze względu na umiejętność tworzenia obrazów. Szczególnie w ostatniej zwrotce: widać, że to słowa kogoś, kto potrafi patrzeć. Sama też piszę, jak już gdzieś wspominałam, ale jeśli chodzi o poezję, to albo chwała dla przelewających krew, albo impresje ze współczesnego Midgardu - czyli jak pogodzić dawne zasady ze współczesnym światem, i tak daaaalej, ględzenia przez trzy godziny. Dość często też piszę o poległych. Ot, takam schematyczna w twórczości...
-
Morte - 11-12-2005
To może coś zamieścisz?
-
Yngvild - 11-17-2005
www.yngvild-skaldmaer.blog.onet.pl - zaspamuję jeszcze raz. Wszystko jest tu...